Hej, kochane Elfiątka. Mam dla Was one shota, nie rozdział. Myślałam, że uda mi się napisać, ale nie wypaliło. Gdybym wiedziała, że niektóre plany mi przepadną, mogłabym poświęcić się pisaniu, a tak trochę się pozmieniało i nie mogłam wygospodarować dłuższej chwili. Jedno spotkanie przepadło, kolejne strasznie się przeciągnęło... Ech. Poza tym w środę miałam mieć spotkanie z kierowniczą biblioteki w mojej gminie na temat czytelnictwa młodzieży - jak wiecie, do licencjatu. Zaplanowałyśmy je już w lutym, a ja we wtorek dowiedziałam się, że kobieta zmarła na białaczkę. W piątek z kolei jakiś koleś chciał mnie okraść w tramwaju O_o
Odpowiedzi:
Anelka - Witam Cię bardzo serdecznie! ;3 Po Twoim komentarzem umieściłam kilka słów. Niemniej dotyczyły one tylko części wiadomości, więc odpisuję. xD Bardzo mi miło, że komentujesz. xD Każda opinia wiele dla mnie znaczy i nie ukrywam, że z zapartym tchem czytałam, co sądzisz o moich "wypocinach". Jeśli miałabym polecić Ci okres rozpoczęcia czytania opowiadań, stawiałabym na "Gdyby ogień był wodą", gdyż wraz z następnymi dwoma to trylogia. Poprzednie są pisane niemal dekadę temu i mogę być nieco niedopracowane, choć mam czytelników, którzy wracają do poprzednich opowiadań, pisząc mi, że to ich ulubione (lub pierwsze yaoi). ;) Czasami ponoszą mnie opisy, hehe. xD Aczkolwiek muszę się zgodzić, iż lepiej je pisać, niż pozostawiać nazbyt wielkie pole wyobraźni. xD Będziesz musiała poczekać troszkę więcej na dalszy przebieg historii Yukio, ale masz rację, co do tego, że małżeństwo ustali, aby chłopak mógł zostać i nieco zaskoczy ich jego brak. xD
Neko - Hehe, Taizo się nie wkurzy. Raczej przestraszy brakiem syna. xD Yuki będzie bezpieczny. W końcu towarzyszy mu odpowiednia osoba. xD Haha, ja na nudnych wykładach rozwiązuję krzyżówki. xD Ale to miłe, że czytasz moje rozdziały ;3
Agnes - Bardzo dziękuję za tak obszerny i opisowy komentarz! ;3 Cenię sobie to, co piszesz i cieszy mnie, że opisywana historia jest realna, bo choć nie znam Japonii (nie byłam), ani nie jestem obeznana w zwyczajach, udaje mi się jakoś powiązać wątki, by wyszło azjatycko. Smutne historie ludzi pojawiają się niemal za każdym rogiem. Ja osobiście nie znam osoby pozostawionej w ten sposób, czy też aby jej życie wyglądało tak, jak opisuję, ale od czego jest wyobraźnia, prawda? xD Yukio na szczęście będzie mógł liczyć na pomoc i mam nadzieję, że i u Ciebie będzie wszystko dobrze.
Star1012 - To fakt, stopniuję akcję, aby wszystkiego od razu nie wyjaśnić (zwłaszcza cieszy mnie to, że niewielu wie, kim jest osoba, która zabrała Yukio). Dla mnie to, wiadomo, oczywiste, dlatego zawsze ciekawi mnie, co pojawi się w komentarzach o takich tajemniczych jegomościach. xD
Basia - Hej. xD Haha, udało Ci się. xD Oj tak, małżeństwo zorientuje się, że nie ma Yukio i będą go szukać. Na szczęście osoba, która teraz jest z Yukim, pomoże mu trafić z powrotem do apartamentowca. Heh, jednak rozdziału nie udało się napisać. ;P
Zielona Strefa
Uwielbiam wiosnę ;3 Nawet z jej pyłkami lipy! XD
INFORMACJE O ONE SHOCIE
UWAGA! ONE SHOT JEST HISTORIĄ PISANĄ NA KONKURS ORGANIZOWANY PRZEZ ANIX (http://rafael-bielecki-yaoi.blog.onet.pl/).
KATEGORIA: PARODIA
MOTYW YAOI: BRAK
POWIĄZANIA: AKCJA UMIEJSCOWIONA W ŚWIECIE RAFAELA BIELECKIEGO
Pierwsze nie wyszło, a nad drugim ubolewam.
Nie miałam, co Wam dać w zamian za brak rozdziału, a Anix nie odpisała mi jeszcze, czy mogę publikować coś, co dałam na konkurs. Konsekwencje biorę na siebie, ale nie chciałam sprawić, byście znów musieli na coś czekać.
Serdecznie witam Anelkę! ;3
Przepraszam za błędy i brak rozdziału. Zapraszam do czytania. ;)
-------------------------------------------------------------------------------
Plus
bycia chodzącym, niewidzialnym cieniem?
Mogę chodzić wszędzie tam, gdzie inni albo by nie weszli, albo daleko im
sądzić, że ja się zapuszczę. Nigdy bym się do tego nie przyznał, ale doskonale
rozumiem Bieleckiego. Odkąd mogę swobodnie przeskakiwać między światami,
nabyłem wiedzę, jakiej nie powstydziłby się żaden Krukon. Zresztą już dawno
przestałem przejmować się tymi, którzy wytykają mnie palcami. Ja, Severus Snape
jestem czernią, której otchłań sięga dalej, niż ręce dyrektora. Zresztą jego
słoneczna aura jest wystarczająco katastroficzna. Kto wie, czy to nie on stoi
za efektem cieplarnianym. Dzieci z Meksyku prażą się jak popcorn na plantacjach,
żeby on mógł spokojnie wpierniczać dropsy. Zboczony staruszek może daje im
jakieś datki za dobrze wykonaną robotę. „Panie, zgłaszamy wykonanie działania i
oczekujemy kary za zbyt długie oczekiwanie. Może pejczyk i kajdanki tym razem”.
Nie on jeden wyróżnia się w tej szkole. W sumie czy ktoś machający drewnianym
patykiem może być normalny? Z drugiej strony niemagiczni też nie są lepsi.
Kręcenie plastikowych piramid podczas okrzyków „Go, Draciel!” musi być ciekawym
zjawiskiem.
Wracając
do dziwactw. Pomaganie innym to dla mnie wyczyn większy niż wprowadzenie euro
do Polski. Nic nikomu nie jestem winien, nie oczekuję rewanżu, bo zawsze na
zajęciach pracuję dla samego siebie... Egoizm made on i do przodu. Ostatnio
jednak zapałałem nagłą miłością do bliźnich. Hooh, nie no, nie, żebym od razu
biegł z referatami do każdego napotkanego. Niemniej przyznaję, że i tak
musiałem kiedyś w czerep zbyt mocno przygrzmocić... Albo nawdychałem się
jakiegoś szajsu, co to dumnie nosi w klapie pewien polityk… Nie Wąsiaty! Ten co
koty pali.
Otóż
pięknej, bezchmurnej nocy, spacerując po zacnych korytarzach, w których wiatr
wizga jak Stockinger po ulicach, napatoczyłem się na swoją białą wersję.
Siedziało to to na podłodze w świetlne księżyca, chlipiąc żałośniej niż jęcząca
Marta. Z daleka nie rozpoznawałem istoty, ale herb jasno mówił, że to jedna z
ofiar mojego domu. Podszedłem więc bliżej – księżyc romantycznie pchał mnie na
spotkanie z kochankiem... Muszę odstawić eliksiry na pewien czas, bo mi
zupełnie mózg wypiorą. Lepiej niż Vanish i co ja wtedy zrobię, taki wybielony i
czyściutki?
Jakieś
dwa metry od chłopaka – shame you, crybaby! – zostałem zaskoczony jego nagłym
podrygiem i podniesieniem głowy. Złote ślepia patrzyły na mnie z lekkim
przytroczeniem.
-
Nasłał cię Lucjusz, czy postanowiłeś dać mu powód do tego, by nadal należeć do
paczki? I weź coś zrób ze sobą, bo wyglądasz jak śmierć, albo nietoperz. Z
diabłem chodzisz do pralni, czy omyłkowo wpadłeś do smoły? Nie mów, że to nowe.
Ojej!
Remus Lupin umie mówić! I do tego składa więcej niż jedno zdanie! Nie poznaję
kolegi!
-
Nowe? Niee, wyprane w Perwoolu! - prychnąłem, przysiadając się wbrew dzikiemu
prychnięciu. – Nie udawaj kota, bo jesteś z innego rzędu. – Patrzenie na czysty
objaw przerażenia karmiło mnie do syta. – Psowate? Niee, raczej dzikie
wyjce do księżyca. Przepraszam, jeśli
przeszkodziłem w kuszeniu partnerki. – Łzy na jego policzkach zdawały się
parować po wpływem gorączki wściekłości. – Wracając do proszków czyszczących...
Czego się nażarłeś? Masz oczy jak po tygodniu koksowania. – Nie, żebym
przejmował się jego losem, ale jeśli ktoś wygląda gorzej ode mnie, to jest to
coś zasługującego na uwagę.
Chłopak
wzruszył ramionami.
To
się wysilił. Reg wykonuje więcej czynności, a uchodzi za drewniaka większego od
Rasiaka. Grzecznie czekałem, aż jaśnie Lupin zaszczyci mnie odpowiedzią nieco
bardziej zaangażowaną.
-
Dostaję jakieś leki ze skrzydła szpitalnego.
Piguła
i jej męczenie konwencjonalne. Już od jakiegoś czasu wydawało mi się, że Lupin
jest jakiś dziwny. Pomijając jego normalną skalę odchylenia, bo kto chciałby
obcować z Potterem, czy resztą gawiedzi? Okej, każdy ma swoje tajemnice, ale
comiesięczne syndromy pobicia na osobie, która jest na liście Top Kujon,
zakrawa na sadyzm lub masochizm. Pierwsze odpadało ze względu na mocną obstawę,
a drugie… Lupin i samobiczowanie? Żeby był jeszcze post... poszperałem w
księgach, popytałem tych, co trzeba i miałem odpowiedź. Proszę państwa,
lunatykujący wilkołak to góra lodowa wymierzona w Tytanik. On padł, to i
Hogwart się zachwieje, a do tego dopuścić nie mogę. Sięgnąłem do prawej
kieszeni, wyjmując z niej niewielkie pudełko. W środku znajdowało się pięć pigułek.
-
Co to jest? – Blondwłose dziecię zajrzało mi przez ramię.
-
Tabletka gwałtu. – Machnąłem na niego wyłuskując jedną. Kiedy podniosłem wzrok,
miałem ochotę trzepnąć Remusa, żeby sprawdzić, czy o ścianki czaszki obije się
mięsień, który powinien odpowiadać za myślenie. – A miałem cię za bardziej
inteligentnego. Bierz to na dwa dni przed pełnią. Pomoże ci w szybszym gojeniu
po przemianach.
Zranione
spojrzenie jak u łani wywoływało we mnie agresję. Gdybym mógł, zmieniłbym się w
wampira i zagryzł to chuchro. Na nieszczęście zmieszenie się krwi mogło
prowadzić do tragedii, a ja nie chciałbym do końca życia pluć sierścią.
-
S-Skąd wiesz? – Lupin wziął ode mnie lekarstwo, ale zaczął trząść się jak
wierzba bijąca podniecona odlatującymi na zimę ptakami.
-
Złote oczy, rany na ciele, czterokrotne wycie w ciągu miesiąca i twoje
chorobowe tuż po pełniach? – Wyliczałem, pomijając fakt śledzenia chłopaka.
Jeszcze by się przejął. – Rozumiem, że Potter łyka bajeczki o spadaniu z łóżka
i jakiejś wymyślonej chorobie, ale reszta?
-
Nie obrażaj ich! - Zaperzył się, wstając
gwałtownie na równe nogi.
Podniosłem
się i ja. Poziomu nie wyrównaliśmy, ale zawsze lepiej patrzeć na kogoś z góry.
-
No już, już – poklepałem go po włosach – Nie denerwuj się tak, bo ci szpony
wyrosną.
-
W życiu nie zamieniłbym kogoś takiego jak ty na wilkołaka. Wyobrażasz sobie
przetłuszczone futro?
Noo,
wraca mu humor. That’s my boy!
-
Mógłbyś z nich zrobić frytki. Zawsze służę pomocą. – Skłoniłem się w pas,
machając peleryną niczym toreador. Jakby nie patrzeć przed sobą miałem takiego
„byczka”.
Lupin
mierzył mnie nieufnym spojrzeniem, zaciskając pięść na tabletce.
-
Czemu chcesz mi pomagać? Co miałbym dać ci w zamian?
Dobre
pytanie. Nawet nie wiem, co mógłbym dzięki niemu zyskać? Wielkich praw nie
miał, a ja i tak całkiem dobrze sobie radziłem. Się znalazł samarytanin od
siedmiu boleści.
-
Uznaj, że to miły gest kolegi.
Po
korytarzu rozległ się histeryczny śmiech Lupina.
-
Umyj włosy, bo ci tłuszcz zwoje przepalił. Słyszysz siebie?
-
Uszy mam w porządku. Chcesz zobaczyć? – Pochyliłem się nad nim, ale chłopak
zdołał się odsunąć. Kiedy chce, ma refleks. Gdzieś zasiane ziarenko dojrzewa i przed
pełnią wyczula zmysły. W sumie to jest tak rosiczka. Na co dzień spokojny,
uśpiony i wygląda jak wampir na głodzie, a gdy nadchodzi odpowiedni czas
zamienia się w krwiożerczego Łiskasa z syndromem hostessy. – Dobra. – Dałem za
wygraną. – Żebyś nie skamlał i nie nachodził mnie w nocy, że byłem badassem dla
twojego – otaksowałem go, mlaszcząc z niesmakiem – ludzkiego „ja”, możesz mi
czasami pomóc w robieniu eliksirów. Tylko nie pytaj, po co mieszam jakieś
zielska, ani czemu wciągam je tą, czy inną częścią ciała. Mój świat, moja kreda
i nic ci do tego. Ty się podszkolisz i będziesz miał z głowy koleżków
wykazujących wzrost IQ, a ja przyspieszę produkcję moich roślinek. Co ty na to?
– Sam bym się zgodził, gdybym mógł, oczywiście. Taka propozycja... Nie wiem, co
mnie podkusiło, żeby pomagać Lupinowi, ale w sumie teraz dostrzegam plusy. On
ciągle był do przodu z wdzięcznością, a jego kontakty ze słoneczkiem teletubisiowym
vel dyrektorem mogły wiele obiecywać... Zwłaszcza, jeśli chodzi o uzupełnianie
zasobów eliksirów. Cóż, coś za coś. Za darmo umarło.
Lupin
zastanawiał się przez chwilę, ale ewidentna zgoda błyskała mu w oczach jakby
ktoś nagle włączył prąd na całym osiedlu.
-
Niech będzie. – Wyciągnął dłoń na zgodę i zaraz potem ulotnił się, zapewne
zmierzając do swojej pieczary.
Cóż,
miałem wytłumaczenie do swoich zniknięć, gdyby ktoś pytał, gdzie się szlajam.
Zawsze dobrze jest mieć u boku takiego Lupina, który już swoją obecnością
roztoczy aurę słodkości i współczucia zarazem. Kiedyś zdobędę tu dobrą posadkę
i będę dręczył swoich uczniów, siejąc mrok i postrach. Teraz, mając pionki,
można podbić cały świat, a ja zostanę Hokage tego zamku!
YAAAPIII!!! Pierwsza :D
OdpowiedzUsuńHehehehe... Już dawno nie udała mi się ta sztuka :)
UsuńOne-shot zabawny ale działający na wyobraźnię. Ja już chyba przesadzam z tymi yaoicami bo wszędzie widzę pod teksty... O.o Nawet czytając to opowiadanko już miałam w głowie scenę jak to Snape po raz któryś z rzędu zaciąga Lupina do jakiegoś ciemnego lochu gdzie zwykle warzyli eliksiry a tam ogromne łoże jakieś sznury do związania "pieska" (:D) i mnóstwo afrodyzjaków. Sev rzuca się na Remusa przywiązuje go do łóżka i maltretuje całą noc. Rano Lupin ucieka ale wieczorem wraca po kolejną dawkę przyjemnych tortur. Czy to jakieś zboczenie? O.o"
trzymam za Ciebie kciuki w tym konkursie :) Szkoda że nie ma nowego rozdziału ale w tym tygodniu mam tyle na głowie że nawet nie zauważę kiedy znowu będzie niedziela :)
Ja na lekcjach czytam yaoice, siedzę na facebooku, gadam z koleżankami, rysuję po zeszycie (niekoniecznie swoim)) ew. wymyślam niestworzone historie dotyczące mnie i kolesia który mi się podoba, więc Twoje krzyżówki to przy mnie pikuś :D
I najlepsze hasło które zawsze słyszę w szkole:
-W której wy jesteście klasie?!
-W pierwszej technikum proszę pani.- Usłużna przewodnicząca klasy :)
-I jak wy się zachowujecie?!
Chórek z ostatnich rzędów:- Jak gimbaza!!!
Siedzę na samym końcu żeby było śmieszniej :D
Ale się rozpisałam... Lecę, wrócę za tydzień :P
PS. Cały dzień na Ciebie dziś czatowałam :D
UsuńAhahahah XD Rozdział z nutką stylu Anix i spoko ogólnie. Mam tylko jedną jedyną uwagę.. Snape zwyczajnie się tak nie rozgaduje i nie wali tekstami a'la Bielecki czy tam Lu, a tym bardziej nie 'pomaga' i właściwie nie wie, co za to chce, wilczkowi z Gryffindoru i to z paczki Pottera. DZIWNE XD Aczkolwiek dobrze napisane i tego się po Tobie spodziewałam :3
OdpowiedzUsuńA taaaak (NIE)cierpliwie czekałam na Właściwą Drogę... ;-:
Tak xD Bo to moje Yuu XD A co znaczy Yukio? Nie sprawdzałam, a na translejcie się nie wyświetla :x
Jaaakoś dałam xD Co prawda babka z wfu gadała: a możesz grać? boli? może byś weszła jeszcze? No weejdź, nic Ci nie będzie... Aha, już XD
Omnomnom, kocham Keia :3 I będę! O ile nie zrobi czegoś okropnego xp
Hahah, sprytniee XD Muszę spróbować xd
Właśnie! Może mieć XD T..to jest PRAWIE Mort XD Trochę z niedopowiedzeniem xD Ale i tak tuliłabym <3
Hę... PIERWSZA? :D:D:D... XD
Kurde, nie pierwsza >.< Ale ja dałam konstruktywny komentarz, o :PPPP
UsuńNo to ... DRUUUGA? XD
Wszystkie są konstruktywne xD
UsuńNie spodziewałam się po tobie takiego epickiego w sensie humorystycznym vel czarny humor tekstu, bez obrazy skarbeńku (da fak) tak, tak. dowartościuję cię <3 od czegoś jestem XD i jednak komentarz był w spamie. i pisz więcej parodii :< plosię? i też rozdziały nadrobiłam, znalazłam czas, brawa dla mnie ^*3*^
OdpowiedzUsuńGome gome za swoją nieobecność. Jutro wrócę ze szkoły to się zajmę nadrabianiem, dzisiaj nie ponieważ nocka zawalona i planuję przespać calutki dzień śniąc o Hanie żeby zmobilizować się do dalszego pisania. Nie jest mi to jakoś ostatnio wskazane ponieważ widząc brak czytelników kompletnie nie chce się pisać. Jest nowa wena na TOXIC'a rozdziały rozpisane ale w sumie po co to pisać jak prawie nikt nie czyta? Co do rysunku, który podesłałaś wtedy wcześniej. Podoba mi się chociaż fakt faktem musisz jeszcze popracować nad rękoma. Postać się jakoś zwie?
OdpowiedzUsuńPS: Będę miała do ciebie potem prośbę.
Ach zaskoczyłaś mnie kochana i to pozytywnie.
OdpowiedzUsuńSzczególnie gdy pokazałaś jedną z moich ulubionych postaci czyli Lupina;(
Czemu tylko ten One Short taki krótki co?
Powinnam normalnie na Ciebie krzyczeć;p
Podobało mi sie bardzo i jestem ciekawa jaki był wynik konkursu bo to opowiadanie zasługuje na uznanie przynajmniej moim zdaniem.
Osobiście czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam serdecznie.
Severus! Severus! Kochanie ty moje, jak ja Cie dawno nie widziałam!!!! *Rzuca się na zdziwionego Sanape'a*
OdpowiedzUsuńIdealnie oddałaś jego charakter. Lekko cyniczny, lekko sarkastyczny. Takie teksty lubię najbardziej! Myślę, ze idealnie trafiłaś w styl Anix.
Tylko szkoda, że nie jest dłuższy.
No i trochę dziwna sytuacja wyszła z ta bibliotekarką...
U mnie "One shot" na SNACH. Zapraszam. :)
OdpowiedzUsuńNo no. Polotu to tobie nie brakuje kochana. I faktycznie uśmiałam sie do łez. Wilkołak i wampir sprzeczka o dobro. Niesamowite. Ha ha ha!!!
OdpowiedzUsuńWybacz, ale zapomniałam odpowiedzieć na Twój komentarz i postaram się to zrobić jak najszybciej. One shota jeszcze nie czytałam. Też powoli nadrobię.
OdpowiedzUsuńNa razie zapraszam na rozdział i spadam prać dywany. :/
Zapraszam serdecznie na nowy Rozdział III : „Poświęcenie” na adres bloga: http://dekalog-uczuc.blogspot.com. Autorka życzy przyjemnej lektury.
OdpowiedzUsuńTo coś nowego. ~Diabliczka~ dobrze to ujęła. "Wilkołak i wampir sprzeczka o dobro". A raczej chęć pomocy drugiemu. Nawet najgorsi wrogowie czasami stają się sobie bliscy.
OdpowiedzUsuńCo do mojej historii jest długa i mało ciekawa. Tyle że ja w przeciwieństwie do Yokio nie otrzymałam od losu szansy.
prosiłem żebyś mi miejsce zaklepala -.-
OdpowiedzUsuńale.. przykro mi to mówić, ale nie podoba mi się ten shot... przykro mi. nie lubię żadnych "parodii"... i tu niestety, nie ma wyjątku...
Mi jakieś małe niedopracowania w ciekawym tekście nie przeszkadzają - zazwyczaj się zbyt wciągam w treść i ich nie zauważam. Czyli wiem co będę robić jak znajdę trochę więcej czasu (czyli pewnie w czasie majówki o ile mi ze szkoły nie dowalą czegoś strasznego). I jak zawsze czeka mnie to głupie czekania...
OdpowiedzUsuńAle ten oneshot mi się nie podoba. No bo zamiast niego miał być rozdział ładny. Gdyby powodem braku rozdziału było lenistwo to bym Cie pogoniła trochę, a tak to nic nie zrobię. Niestety. Czemu autorzy fajnych blogów mają swoje realne życie i nie mogą się poświęcić tylko pisaniu...?
A teraz to może coś konkretniejszego o tym oneshocie napisze... ja się w nim cały czas doszukiwałam jakiś motywów yaoi (mimo że jest napisane, że ich nie ma) i mi tak dziwnie, że ich nie ma. I ogólnie jak dla mnie to parodia musi być na prawdę dobrze napisana, żebym ją polubiła. A tą to ja bym oceniła jako taką średnią. Brakuje mi w niej po prostu czegoś.
Dlatego ja chcieć Właściwą Drogę.
Anelka
Hah fajnie Ci to wyszło. ;3
OdpowiedzUsuńZapraszam na kontynuację shota. :3
OdpowiedzUsuńTwój tekst mnie rozwalił. Na początku nie miałam ochoty tego czytać. Jak jeszcze zobaczyłam "Severus Snape" pomyślałam "Nieeeeeeeeeeee". Ale dzisiaj nad tym siadłam i przez ponad połowe tekstu śmiałam się jak głupia. Podobało mi się. Nawet bardzo. Nie umiem nic więcej powiedzieć. xD :)
OdpowiedzUsuńWięc, po długich tygodniach ciszy, zapraszam do siebie na nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńznów zdążyłam ;]... tekst bardzo mi się podobał, śmiałam się przez cały tekst, wampir i wilkołak i ich sprzeczka, nawet wrogowie czasami stają się sobie bliscy...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie i gorąco Basia
Jak to czytam, to stwierdzam, że na pewno nie dam rady z Tobą wygrać. Mój shot, który wysłałam do Anix, Twojemu do pięt nie dorasta, serio! Ten jest cudowny.. Nigdy bym sobie nie wyobrażała, że Sev pomoże Lupinowi. Zajebiście żeś to napisała, siostrzyczko..
OdpowiedzUsuńOdpowiadam na poprzedni koment:
Noo.. Ten Taizo to mnie z równowagi wyprowadza. Mam nadzieję, że pójdzie po rozum do głowy, inaczej ja mu go wbiję. Krzywdzi nie tylko żonę, ale i syna. Bo przecież to przez niego Yukio uciekł... :C
Definicje są zajebistym urozmaiceniem, serio. Czytam je, dowiaduję się czegoś nowego i z uśmiechem na twarzy stwierdzam: "ona jest genialna". Ja to tylko do Last Night wymyśliłam, że zamiast tytułu rozdziału daję fragment piosenki, który idealnie sprawdza się jako tytuł. :3
Tez kiedyś użyję! Moja ukochana ich piosenka. Choć od wczoraj mam fazę na Shadows. :D
Mądrości Przystankowe wymiatają. Ostatnio znów byłam na tym przystanku, ale nie dali nowych mądrości. :C
Kei? Już go lubię. Czyżby to był ten tajemniczy chłopak, który uratował Yukiego? Będę mówić Yuki, bo Yukio kojarzy mi się z Ao no Exorcist, a Yuu jest już zarezerwowane przez Teki. ^^
A siostra odwzajemnia uczucie siostry i też ją kocha. :D
Yay, kochasz mnie! Kapłanko? Miodzio. :D A więc, pani major, w zamian za słodkie i pyszniutkie pianki, daję pani dango. :D http://1.bp.blogspot.com/-H3zSRaYMEOQ/UAVMGGCMXhI/AAAAAAAAABY/Vmpivvxpxh8/s1600/hanami_dango_600_001.jpg
A masz z lodowego warkocza! JEB. Coś w tym stylu. Boże, Gray z długimi włosami.. Mózg rozjebany. XD
Zapraszam przy okazji na nową notkę na Sierocie. Świeżutka. ^^
Zapraszam cię na rozdział :)
OdpowiedzUsuńMałe opóźnienie czy też wzorem większości moich ukochanych autorów przedłużasz sobie "długi weekend " i na kolejny odcinek poczekamy dłużej? Tak czy siak życzę przyjemnego wypoczynku, mam nadzieję, że aura będzie temu sprzyjać. Pozdrawiam***
OdpowiedzUsuńCzemu Cię nie ma? -.-
OdpowiedzUsuńOjojoj...
OdpowiedzUsuńNo to od początku.
Dawno mnie tu nie było, chyba już za to przepraszałam ostatnio, ale zrobię to drugi raz. A więc bardzo, a to BARDZO przepraszam za tak długą nieobecność.
Chyba mi to wybaczysz, prawda ? ;D
Narobiłam sobie masę zaległości, ale z radością stwierdzam, że już wszystko nadrobiłam, co nie ukrywam zajęło mi trochę czasu, ale było warto.
Chyba do końca życia będę Cie podziwiać..
Piszesz naprawdę wspaniale. ;*
No ale po kolei. Szkoda, że to już koniec opowiadania "Translate it to me" no, ale nie ukrywam, że bardzo mi się podobało. Naprawdę.
Co do nowego opowiadania, bardzo mnie zainteresowało i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały ;*
No i na koniec one-shot.
Jejku.. nie lubię się powtarzać, ale tutaj nie umiem powiedzieć nic innego jak "cudo" Chciałabym umieć pisać tak jak ty ;*
Pozdrawiam i życzę duuzo weny i chęci do pisania ;*
No i szczęśliwego długiego weekendu . ;D
Ps. Zapraszam do mnie ;*
Serdecznie zapraszam na Rozdział 007 „Przeszkody” na adres http://pokochac-lotra.blogspot.com. Życzę przyjemnej lektury.
OdpowiedzUsuńwww.pozbawieni-skrzydel.blogspot.com Zapraszam na dodatkowy umilacz czasu ^^
OdpowiedzUsuńHej,
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział, bardzo zabawny tekst, Severus taki rozmowny cudownie... bardzo to mi się podobało, i więcej poproszę...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga